Narodowe Czytanie Quo Vadis

W sobotę 3 września o godzinie 9.00 - w pomieszczeniach wystawienniczych Konsulatu Generalnego przy Prinzregentenstr. 7 - rozpoczęło się wspólne czytanie „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza. Czytali nauczyciele, uczniowie i ich rodzice, konsulowie, Polonusi, wielbiciele polskiej literatury. Zainaugurowali je, z podziałem na role, kierownik Szkolnego Punktu Konsultacyjnego Aneta Lewandowska (narracja), konsul generalny Andrzej Osiak (Winicjusz) i redaktor Bogdan Żurek (Petroniusz). Na prawie jedenaście godzin przenieśliśmy nasze serca do starożytnego Rzymu, w czasy Miedzianobrodego, okrutnego Neroda, aby śledzić losy Marka Winicjusz, jego ukochanej Ligii oraz arbitra elegantiarum - Petroniusza. Oczyma wyobraźni oglądaliśmy pożar Rzymu, walki gladiatorów z dzikimi zwierzętami, cichą śmierć pierwszych chrześcijan na krzyżach w Amfiteatrze i na palach w ogrodach Cezara. To była prawdziwa uczta dla duszy!

"...Wszystkie drogi prowadziły Sienkiewicza do Rzymu. Marmury, posągi, ruiny, dzieła sztuki,wycieczki do katakumb lub pobliskich willi. Tak wkroczył na przedpole Quo Vadis. Popołudniami błąkał się wśród kolumn na Forum Romanum. Tu było "ognisko i serce dawnego Rzymu". Teraz słyszał tylko daleki szum miasta i granie świerszczy. Patrząc na miasto umarłe, gdzie żyją tylko "trawy, powoje i mchy", młody Sienkiewicz przywoływał w wyobraźni chwile, gdy "tędy na Via Sacra przesuwały się wozy triumfatorów, za nimi w pętach królowie barbarzyńców, smętni, ogromni". Tak będzie szła Ligia-Kallina, zakładniczka z północnego kraju, gdzie jeno "lasy, lasy i lasy"... Tu lud słuchał fałszywych pień Nerona, "który był dla niego zarazem intendentem i najstarszym błaznem". Wszystko to było, żyło, działało i przeszło. Koloseum lubił Litwos oglądać przy zimnym, seledynowym świetle księżyca. "Kiedyś, na przesiąkniętej krwią arenie rozciągnął w głuchym milczeniu ramiona krzyż".Znalazł Litwos w Rzymie życzliwych przewodników i przyjaciół, którzy pokazali mu "serce miasta", którzy zaprowadzili go na Via Appia i pokazali małą, niepozorną tabliczkę z "na wpół zatartym napisem" - DOMINE, QUO VADIS?

Barabara Wachowicz "Marie jego życia"